Na pewno żadna z nas nie lubi kiedy wyskoczy nam jakiś nieprzyjaciel na twarzy. Ja borykam się teraz już z bardzo niewielkim trądzikiem. Raz na jakiś czas wyskoczy mi taki jeden dosyć spory pryszcz przeważnie na czole i mam na niego sposób. U mnie bez wyciskania się nie obejdzie, ponieważ nic a nic nie chce wyjść na zewnątrz kiedy nie nacisne. Jak w tytule wspomniała TRIBIOTC - bardzo mi pomaga. Na ranke po pryszczu bądź też kiedy pryszcz się dopiero robi.
1. Od producenta:
Tribiotic sotosowany jest w: niewielkich ranach, zadrapaniach i skaleczeniach, zagrożonych lub powikłanych zakażeniem bakteryjnym. Powinno się zostować nie dłużej niż 7 dni. (nie jest tu wspomniane nic o trądziku - nawet nie wiem czego bo bardzo pomaga)
2. Ode mnie:
Nie radze stosować na dużą powierzchnie. Punktowo na jakieś mniejsze lub większe wypryski. Zasmarować lekko miejsce, ktore tego potrzebuje. Tłusta konsystencja łatwo się rozprowadza.
Ztosować 1-3 razy dziennie na oczysczone miejsce. Jeżeli chodzi np. o taki pryszcz podskórny to ładnie go łagodzi, na drugi dzień jest on owiele mniejszy i albo znika po jakimś czasie, albo wychodzi na zewnątrz to co w środku i wystarczy lekko wycisnąć. Jeżeli chodzi o rane po pryszczu - przyspiesza gojenie i miejsce jest mniej zaczerwienione. Jedna zaszetka kosztuje 2 złote i wystarcza na długi czas.
To tyle ode mnie. Moja ocene 10/10.
Jeżeli chcecie dowiedzeć się więcej o Tribioticu zajżyjcie do internetu tak macie dokładny opis wraz z pzrecwskazaniami. Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz